poniedziałek, 31 grudnia 2012

Szczęśliwego nowego roku

Rok może nie był szczególny, ponieważ zaczął się nie tak jak miało być na pogrzebanych nadziejach, marzeniach, później było gorzej... i tak aż do lipca do pobytu w szpitalu... Jesień przyniosła troche bardziej kolorowego życia dzięki szalonemu pomysłowi pewnej osoby... Później dzięki Pani Magdalenie Kordel i R. zdobyłam się na spełnienie swojego małego drugiego marzenia w życiu napisałam opowiadanie choć marzyła mi się kiedyś napisanie książki dzięki której mogłabym wybudować domek i żyć z moim maleństwem spokojnie... Lecz wszystko przede mną...                         
Życzę wam spełnienia marzeń w tym nadchodzącym roku, aby za rok można było znów podsumować coś pozytywnego :)

niedziela, 23 grudnia 2012

Serdeczne świateczne życzenia...

Czytając życzenia różnorodne nie wiem cóż Wam życzyć moje Drogie Blogerki...
Życzę wam zdrowia, uśmiechu, prawdziwego przyjaciela i wiary w swoje siły, reszta przyjdzie sama... Na święta życzę dużo spokoju, rodziny trochę smakołyków, i podarków od serca :*:*:*

wtorek, 18 grudnia 2012

W biegu życia...

Do końca świata zostały trzy dni... Przeczytałam Greya część drugą była ciekawa, omińmy seks w tej książce... Oczekuję części trzeciej. Ale dziś chce zrobić to co sprawia mi największą przyjemność ubrać choinkę choć muszę wypastować podłogi i jeszcze do fryzjera zdążyć ale choinkę choćbym o północy miała ubrać to to zrobię:) postaram się dopisać kilka stron do poprzedniego postu tego pt Ona...

niedziela, 2 grudnia 2012

Ona...


Ona.

Obudziła się w środku nocy , grudniowej nocy, przykryła kołdrą pod same uszy. Odwróciła się w stronę okna, była piękna noc gwiazdy i księżyc świeciły niczym lampki na choince. Przez myśl przebiegło jej, że do świąt Bożego Narodzenia zostało aż bądź tylko 5 dni… Na stoliku obok łóżka ręką poszukała komórki spojrzała na czas, była 2.30. Jako młoda kobieta powinna być szczęśliwa, zdrowa, niezależna, wykształcona, miała pracę lecz nie miała nikogo z kim mogłaby dzielić swoje pomysły, myśli i smutki, których ostatnio było nawet sporo.  Przewracając się z boku na bok dotrwała do świtu, był piękny zimowy ranek. Słońce wschodziło delikatnie nad lasem, śnieg iskrzył się na dachu stodoły. Niby mieszkam w mieście a jakby na wsi- pomyślała.
- Już nie śpisz- usłyszała za plecami, przy łóżku stała jej młodsza siostra, odwróciła się i tylko uśmiechnęła. Z kuchni doszedł zapach kakao, smak dzieciństwa, beztroskich lat lenistwa… wstała założyła szlafrok, lubiła te dni gdy mogła leniuchować w szlafroku, piżamie i kapciach z kakao w dłoniach. Przypomniało się jej jak kiedyś lubiła święta te grudniowe, zapach pomarańczy, świerku, śnieg, ciasta, wszystkie przygotowania do świąt. Teraz życie wygląda inaczej ludzie pędzą gonią za nieosiągalnymi marzeniami, pieniędzmi i wszystkimi materialnymi potrzebami.
- już 11 więc coś trzeba zrobić- zwróciła jej uwagę siostra.
- no dobra – odpowiedziała, odstawiła kubek, poszła do łazienki się ubrać. Później nałożyła płaszcz, czapkę i rękawiczki, wyszła na spacer, idąc ulicami miasta doszła nad jezioro w środku pięknego słonecznego zimowego dnia, w środku tygodnia nie powinno być tam nikogo. Na ławce przy brzegu siedziała chłopak. Usiadła kilka metrów od niego na następnej ławce, ukradkiem spoglądała z ciekawości kim on był. Miał może 30 lat, ciemne włosy, poważny wyraz twarzy. W myślach się do niego uśmiechnęła.
- Może jak ja nie mógł ten nocy spać- pomyślał, oparła się i wyciągnęła nogi. Cisza, spokój, tego latem tutaj nie zastaniesz. Gdy wróciła na ziemię ze swoich marzeń, chłopaka już na ławce nie było.
- co za szkoda- powiedziała na głos i się uśmiechnęła do siebie. Za swoimi plecami usłyszała:- a czego?- podskoczyła z wrażenia.
- tak tylko głośno myślę- odpowiedziała -za jej plecami stał chłopak, usiadł obok,
- jestem Arek- wyciągnął rękę,
- a ja Nina- odpowiedziała, podając mu dłoń
Siedzieli przez chwilę w ciszy ona zapatrzona w zamarzniętą taflę jeziora a on nie wiedziała gdzie, bała się spojrzeć na niego.
-To czego ci szkoda Nino?
Przez chwilę nie wiedziała co mu odpowiedzieć, jeśli się przyzna do tego co pomyślała to pewnie ja wyśmieje, a jak skłamie to będzie jej wstyd przed samą sobą. Jak nie lubię na szybko wymyślać jakiś odpowiedzi…
- Hm szkoda mi tych lat co tak szybko uciekają, tych pięknych świąt, które zeszły na ścieżkę materialną. Ludzie  bardziej chcą pokazać na co ich stać niż to, że mają rodzinę  której nie potrzeba bardziej rzeczy tylko wspólnych chwil - uff udało się pomyślała….
-może masz rację, lubisz widać stare święta te co były kiedyś gdy tak wiele trzeba było stać w kolejce pod sklepem a w sklepie był ocet i musztarda – szczerze się uśmiechnął.
Zapadła cisza między nimi tego pięknego  zimowego dnia. Dnia który odmieni życie jej i jego… siedzieli tak w ciszy aż głupio się jej zrobiło, że nie mogła znaleźć punktu zaczepienia żeby wymyślić o czym  z nim rozmawiać. W końcu zapytała czy kupił już choinkę i wewnętrznie stukała się palcem w głowę „ty głupia o co go pytasz”?
- Wiesz, że nie nawet nie pomyślałem jeszcze o tym, zresztą wróciłem do kraju dwa dni temu i napajam się urokiem mojego rodzinnego miasta. Lubiłem tu wracać mimo, że  mieszkałem w pięknym kraju jakim jest Holandia- uśmiechnął się – nie myśl o mnie jako o tym który lubiła Holandię jako kraj używek. Podobało mi się życie tam, było prawie jak tu też dużo rowerów i wody ale to nie to samo co moja mieścina.
Patrzyła na niego jak na kogoś dziwnego, po co jej to opowiada? Przecież jej nie zna, nic o niej nie wie ani ona o nim. Jak można tak rozmawiać z obcym człowiekiem o sobie. Ona zawsze z dystansowana do obcych nigdy nie mówiła za dużo o sobie, bo po co mają wiedzieć za dużo albo jeszcze się z niej śmiać może, bo nigdy niewiadomo co komu do głowy przyjdzie. Pamiętała jak w szkole podstawowej wyśmiewał się z niej kolega z klasy, że ma usta zbyt wypukłe. Jak ona tego wspomnienia nie lubiła.
-O czym znów myślisz?
Przebiegła jej myśl o kurcze znów nie wiem co odpowiedzieć, myśl, myśl szybko…
- Wspominam lata szkoły, te lepsze i gorsze. Musze jeszcze dziś zrobić kilka rzeczy, będę uciekała. Pośpiesznie wstała z ławki i pragnęła zniknąć jak kiedyś jako małe dziecko. Złapał ja za rękę
-poczekaj- szepnął, patrzył na nią swoimi pięknymi brązowymi oczami, w których widziała prośbę aby nie odchodziła, nie znikała tak szybko. Czuła się jak krew w  jej żyłach przyspiesza, a jak mi coś zrobi, rozejrzała się dookoła nikogo nie było.
- Nie bój się nic ci nie zrobię, chce tylko z kimś się poznać tyle lat mnie nie było tu, nie mam zbyt wielu znajomych, nie chciałem cię przestraszyć. Może umówimy się na kawę albo herbatę, sok co będziesz chciała tylko proszę daj mi szanse.
- dobrze ale naprawdę nie dziś, mogę dać ci numer komórki, tylko mnie nie prześladuj- uśmiechnęła się tym razem ona do niego.
Puścił jej dłoń, poczuła ulgę znów czuła się pewniejsza siebie, zawsze mogę uciekać. Nie bój się mnie naprawdę nic ci nie zrobię nie mam takich zwyczajów.
-Mogę cię kawałek odprowadzić- znów się do niej uśmiechnął w taki dziwny sposób, niby zaczepiał ją, jakby przyjaciel z lat dzieciństwa. Do bramy było 100 metrów, 100 metrów ciszy pomyślała ale się zdziwiła, mówił o sobie, że za czasów dzieciństwa bawił się w parku, jeździł po nim rowerem, było spokojnie i bezpiecznie, bawił się na placu zabaw przy przedszkolu.  Minęli bramę, chciała się pożegnać, lecz w jego spojrzeniu wyczytała, pytanie czy może ją odprowadzić jeszcze?  Szli ulicami miasta, spacerkiem, nie odzywając się do siebie czasem ukradkiem patrzyła na niego. Miasto było pięknie przystrojone na te święta przy lampach wisiały świeczki z żarówek, pomiędzy domami wisiały girlandy z napisem wesołych świąt. Na rynku wybrukowanym po kilku latach brzydkich płyt, teraz wyglądał pięknie, pośrodku stała piękna, wysoka choinka, świerk przystrojony, kokardkami, zrobionymi przez dzieci ozdobami i ogromną ilością lampek. Gdy do niego doszli zapytał od ilu lat stawiają taką choinkę?
- od chyba 10 lat na pewno wcześniej nie pamiętam, aby była co roku- odpowiedziała.
-Rany jak ja dawno tu nie byłem, spędzałem każde święta gdzieś daleko od rodzinnych stron w Alpach z przyjaciółmi ale przestało mi odpowiadać, chciałbym mieć już swoją choinkę i rodzinę.  A ty masz swoją rodzinę Nino?
- Tak mamę i siostrę , i żadnych konkretnych celów na najbliższe lata.
- To kiedy spotkamy się znów?
- Może w tym roku- odpowiedziała z przekąsem.
- Ależ ty jesteś dowcipna.
Pozwolił jej spokojnie odejść, idąc do domu, oglądała wystawy, były piękne, takie świąteczne, ciepłe. Myślała o tym chłopaku, że przywołała go chyba nad tym jeziorem myślami. Nie mogła sobie przypomnieć jak miał na imię? Kurcze szybko, chyba Arek. Cóż pewna nie mogę być .
W tym momencie poczuła wibracje komórki w kieszeni płaszcza, nieznany numer, pewnie znów ktoś jej robi głupie żarty. Otworzyła tego sms’a : „Miło było Cię poznać. Arek. P.S. Proszę spotkaj się ze mną jeszcze J.” Może kiedyś się spotkamy. Teraz mam inne zajęcia. Znów szła tą samą ulicą co dwie godziny wcześniej nic się tu nie zmieniło przez  ten czas. Znów poczuła tą samą wibrację , tylko tym razem sms był  od siostry : „ jedziemy po choinkę?” .  Odpisała „no”. Reszta dnia pachniała jej choinką, tak bardzo lubiła ten zapach, i zapach pierników… Wieczorem odszukała komórkę miała kilka nieprzeczytanych smsów… od niego. Czego on chce ode mnie przecież w ogóle się nie znamy. Wchodząc do łazienki popatrzyła na szlafrok ciepły, puchaty, duży szlafrok powiernik jej łez, pragnień, marzeń, jej złych i dobrych dni z ostatnich lat tak to w życiu było, że się nic nie układało po jej myśli. Nie zwracali uwagi na nią mężczyźni, chłopacy już w ogóle, ciągle prześladowało ja wspomnienie z podstawówki, że jest brzydka.... Otworzyła pierwszego sms’a „ Jesteś świetną dziewczyną J”, „ Spotkajmy się , proszę” , „Daj mi szanse cię zauroczyć”,  co za snob- przebiegła jej chytra jak lis i przebiegła myśl. Usiadła na wannie i otworzyła ciepłą wodę,  zaczęła zapełniać wannę dolała płynu do kąpieli i wraz z wodą przybywało piany, pachnącej zielonym jabłuszkiem. Ściągnęła z siebie kilka warstw ciuchów w końcu to zima a jej ciągle było zimno. Zanurzyła się jak potrafiła po same uszy, w gorącej wodzie. Poczuła się znów jak dziecko, które pragnie przytulania, aby czuć się bezpieczne i kochane , w końcu każdy ma coś z dziecka w sobie… A w święta to dziecko znów się w nas odzywa. Po godzinie wylegiwania się postanowiła wyjść, otuliła swoje filigramowe ciało w ciepły puchaty ręcznik, wytarła się, ubrała ulubioną piżamę z żyrafą i ten szlafrok, który tak uwielbiała, w swoim pokoju wcisnęła się pod kołdrę, i znów było jej przyjemnie. Przypomniało jej się spotkanie z rana i co mu odpisać? Sięgnęła po telefon, wystukała szybko „ Dobrze spotkajmy się za dwa dni o 17, w restauracji tego nowego hotelu. Będę czekała w holu. Miłego wieczoru Nina.” Odpowiedz była natychmiastowa „ Będę na pewno!”. W  myślach my czyta czy jak? Dwa dni minęły szybciej niż myślała, dopadało śniegu, zrobiło się pięknie ale i zimno… O 16 dostała sms’a „ Mam nadzieję, że się nie rozmyśliłaś?” odpowiedziała „ Chyba nie.” Popatrzyła na siebie w lustrze, aż się skrzywiła, pewnie ze mnie drwi. Włożyła płaszcz, szalik, kozaki rękawiczki i ruszyła nieświadoma na podbój swojego życia. Gdy doszła do hotelu zauważyła, że stoi ubrany w białą koszulę i czarne spodnie wyglądał bardzo elegancko. Podeszła zdecydowanym krokiem do drzwi rozsunęły się przed nią , w tym momencie on się odwrócił w dłoniach trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Pomyślała, że dni w tygodniu pomyliła, ale na kalendarzu w recepcji był czwartek, zegar wskazywał 17. Może to mi się śni pomyślała… dobiegły ją słowa
 – To dla ciebie Nino.
- Dla mnie, z jakiej okazji? Dziękuję!- zaczerwieniła się.
- Dla ciebie, nie masz za co dziękować, to takie moje podziękowanie za tamto spotkanie nad jeziorem. Mam nadzieję, że nigdy mnie nie opuścisz, że nie obawiasz się mnie już, naprawdę uważam cie za wspaniałą dziewczynę, taką która poznaje się raz na całe życie. Nigdy do niczego się nie spieszyłem ale teraz te dwa dni myślałem o tobie o tym, że pojawiłaś się tak nagle jak cud w święta. Sprawiłaś w moim życiu cud , znów świeci dla mnie słońce.
Stała i patrzyła na niego w głowie miała pustkę, serce waliło jej jak oszalałe, krew płynęła szybko, aż się jej zrobiło ciepło. Patrzyła na kwiaty na niego, znów na kwiaty na niego. Chętnie by uciekła stamtąd, ale miała 25 lat a to było by nie rozważne.
- Nino pewnie uznasz mnie za szaleńca, wariata kogo tylko chcesz tylko proszę daj mi szanse, żebym mógł ci pokazać jak bardzo mnie zauroczyłaś, jaką jesteś wspaniałą, piękną  kobietą, ogromnym darem od losu dla mnie. Zostań ze mną, gdybym miał więcej odwagi to dziś bym ci się oświadczył.
Dotarło do niej jedno ostatnie zdanie o tym, że się chce  jej oświadczyć
- Jesteś niepoważny, wcale się nie znamy.
- To nic nie szkodzi, będziemy mieli całe życie, aby się poznać, tylko daj nam szansę.
Uśmiechnęła się. Podszedł przytulił ją najmocniej jak potrafił, odwzajemniła jego uścisk. Pomyślała magia świąt, jednak działa.

wtorek, 27 listopada 2012

do odważnych świat należy

Napisałam opowiadanie na konkurs o tu dla ciekawskich. jestem dumna z siebie, po raz pierwszy napisała coś, choć moja polonistka z liceum pewnie by nie pomyślała o tym :) uszanowanie dla Pani Teresy... Podobno opowiadanie jest super okaże się po 3 grudnia... wtedy wrzucę go tutaj, może...

sobota, 24 listopada 2012

Skończyła ale nie zakończyłam

Przeczytałam "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i czuję niedosyt... Niedosyt treści oczywiście, książka przypadła mi do gustu i nie na zasadzie wyimaginowanej wyobraźni względem niektórych treści w książce lecz całej tej powieści, znajomości pomiędzy Anastazją a Christianem.. o tym,że tak niewiele trzeba,żeby kogoś pokochać i chcieć się dla niego zmienić... Mimo tego,że są od siebie tak różni i on ma pięćdziesiąt odcieni szarości jest mężczyzną jej marzeń... Ta książka pozwala zrozumieć kobietą trochę mężczyzn a mężczyzną trochę kobiety....

wtorek, 20 listopada 2012

Ooooooo....

Kiedyś u Magdaleny Kordel na blogu przeczytałam o to:) i zastanawiałam się kilka dni nad tym. Dzięki pewnemu Panu co się uczepił mojej wyobraźni postanowiłam napisać coś.... Jestem w trakcie pisania mam ponad stronę i jakoś nie mogę dopisać tego do końca... Ale jest nadzieja i odrobina wiary w siebie:)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Uległam

Dwa tygodnie temu na zjedzie studentów uczących się niestacjonarnie.... Dziewczyny plotkowały o książce "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a " ich opowieści o książce były dość zachwycające, najpierw jedna, później druga i uległam... pożyczyłam od koleżanki, która ową książkę zakupiła i po kilku dziesięciu stronach jestem zaskoczona ale niemile spodziewałam się czegoś lepszego jak przeczytam książkę do końca to się wypowiem ostatecznie ale autorka chyba ma jakieś dziwne pojęcie na temat niektórych spraw.....

wtorek, 30 października 2012

Kilka zdjęć o...




Taka bywa czasem jesień, może śniegu u mnie nie widać prócz tych kilku płatków które spadają ale jesień bywa piękna niestety pogoda zepsuła widoki nad jeziorem.... ale i tam bywa pięknie o każdej porze roku....

sobota, 27 października 2012

Przyszła Buka

Prószył dziś pierwszy śnieg, zdjęć brak z dwóch powodów:
- po pierwsze : szybko stopniał,
- po drugie : byłam w pracy,
przyszło do czego tak mi trudno się przyzwyczaić ZIMNO... W Muminkach zima to była Buka:)

czwartek, 18 października 2012

Kolejny rok

Nie było tortu, świeczek i prezentów...
Ale znów minęło 366 dni mojego życia i znów rok mi uciekł i zmieniły się cyfry...
Przyszło rozmyślanie, nostalgia, nie lubię tego dnia:(
Adam Mickiewicz

ODA DO MŁODOŚCI 

Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;

Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy:
Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem
I obleka w nadziei złote malowidła.


Niechaj, kogo wiek zamroczy,

Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
Takie widzi świata koło,
Jakie tępymi zakreśla oczy.
Młodości! ty nad poziomy
Wylatuj, a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca.

Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
Obszar gnuśności zalany odmętem;

To ziemia!
Patrz. jak nad jej wody trupie

Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;

Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;

A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:

To samoluby!


Młodości! tobie nektar żywota
Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:

Serca niebieskie poi wesele,

Kiedy je razem nić powiąże złota.
Razem, młodzi przyjaciele!...
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
Jednością silni, rozumni szałem,
Razem, młodzi przyjaciele!...
I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
Jeżeli poległym ciałem
Dał innym szczebel do sławy grodu.
Razem, młodzi przyjaciele!...
Choć droga stroma i śliska,
Gwałt i słabość bronią wchodu:
Gwałt niech się gwałtem odciska,
A ze słabością łamać uczmy się za młodu!

Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,
Ten młody zdusi Centaury,
Piekłu ofiarę wydrze,

Do nieba pójdzie po laury.

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
Łam, czego rozum nie złamie:
Młodości! orla twych lotów potęga,
Jako piorun twoje ramię.

Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy

Opaszmy ziemskie kolisko!

Zestrzelmy myśli w jedno ognisko

I w jedno ognisko duchy!...

Dalej, bryło, z posad świata!
Nowymi cię pchniemy tory,
Aż opleśniałej zbywszy się kory,

Zielone przypomnisz lata.


A jako w krajach zamętu i nocy,
Skłóconych żywiołów waśnią,

Jednym "stań się" z bożej mocy

Świat rzeczy stanął na zrębie;
Szumią wichry, cieką głębie,
A gwiazdy błękit rozjaśnią -


W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:

Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;

Oto miłość ogniem zionie,

Wyjdzie z zamętu świat ducha:
Młodość go pocznie na swoim łonie,
A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.

Pryskają nieczułe lody
I przesądy światło ćmiące;

Witaj, jutrzenko swobody,
Zbawienia za tobą słońce!

sobota, 6 października 2012

Szaleństwo...


W pewnym wieku człowiek widać podejmuje dość dziwne decyzje , czasem dość szalone od dziś rozpoczęłam studia magisterskie. zamiast oszczędzać na domek marzeń wyrzucam pieniądze na studia magisterskie, po których i tak trudno będzie znaleźć nową pracę a z tym tak samo trudno jak znaleźć odpowiedniego faceta...

czwartek, 20 września 2012

Jesień

Przyszła jesień a z nią zimne wieczory... 
Jak ja tego nie lubię:( Znów opadną liście, będzie trzeba je grabić, palić w piecu, drzewo nosić... Ech a wieczorem herbata z cytryną , książka i koc... Samotne wieczory, weekendy w szkole cóż ja podjęłam za decyzje, żeby się w tym wieku wybrać na studia... Ale w listopadzie w przed biegach sprzątania świątecznego ukaże się książka Katarzyny Michalak "Wiśniowy dworek" i może ukaże się ciekawa książka Magdaleny Kordel  fragment o tutaj , mnie już zaciekawiła:)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Tylko ciebie mi potrzeba

" Nie słowem określę miłość do Ciebie. Nie żadną rzeczą, lecz gestem: Przytulę, uściskam mocno i pocałuję, bo tak bardzo kocham Cię! Nie za spełnione zachcianki, ale za to że... po prostu jesteś!"
 tylko ciebie mi potrzeba, takiego jakim jesteś ,ze wszystkim co nazywasz wadami, twoim "starczym" wiekiem, bagażem doświadczeń, z wszystkim co masz...

piątek, 24 sierpnia 2012

spełniłam swoje jedno małe marzenie:)


     Od kilku lat co roku miałam postanowienie, zacznę biegać...
I wczoraj nadszedł ten dzień, wstałam o 6.10 i poszłam pobiegać troszkę ok 1 km na dzień dobry, dziś pobiegałam gdzieś indziej może tą samą długość trasy ale było znacznie przyjemniej... Więc pokonałam trochę swego lenia:) Tylko brakuje mi kompana do biegania...

czwartek, 9 sierpnia 2012

Przepis na życie...

Kiedyś u Kasi Michalak był ciekawy post na blogu o tym, że za krótko szukamy męża tutaj można przeczytać ten post ale mniejsza o post... Ciekawe czy istnieje sposób by znaleźć swoje szczęście niż zasada prób i błędów.... Gdzie u mnie jest więcej błędów:/ Może ktoś wie jak to zrobić by znaleźć kogoś do towarzystwa na resztę życia. Najważniejsze to jak żyć z tą osobą żeby przeżyć ładnych parę lat... 30 , 40 lat razem...

czwartek, 26 lipca 2012

"Sklepik z niespodzianką Adela" Katarzyna Michalak

 Na kolejne przygody dzielnych kobiet z Pogodnej trzeba czekać do wiosny, to 9 miesięcy jak z ciążą może w kolejnym tomie Lidka główna bohaterka doczeka się spełnienia swego marzenia.


 Przeczytałam Bogusię i czułam niedosyt ale po Adeli czuje palące pragnienie przeczytania Lidki.
Adela przebojowa pani radna, ułożona do granic możliwości, wśród mężczyzn Fame Fatale... Życie Adeli jest takie zrównoważone, może dlatego iż jest księgową i zranioną nastolatką przed 20 laty...
Dzięki, swojej cioci Krysi odzyskała swoje życie. Cztery przyjaciółki spotykają się nad sklepikiem z niespodzianką dość często na sabacie... Życie Bogusi przewraca do góry nogami Wiktor Potocki, który przed laty złamał serce Adeli, w ich codzienność wkrada się także Kocia i Igor oraz dziecko, które jeszcze nie narodzone tak bardzo drażni Lidkę, swoje problemy ma Bogusia którą spotyka tragedia.... oraz odwiedza zaginiona Anna...Adela przeżywa swoją osobistą tragedię, która w sumie prowadzi do spełnienia jej najskrytszego marzenia : rodziny, męża i dwójki dzieci Grażynki i Maciusia. Mężczyzny, który ją kocha Janka. Znów poczuje jak silna i potrzebna jest jej rodzina, mama i tata, siostry, bracia i jak wdzięczni będą jej za spełnienie marzeń, ich marzeń.
Pokochałam bohaterki "SKLEPIKU Z NIESPODZIANKĄ" Mam nadzieję, że nie skończy się na tych trzech tomach Pani Katarzyno proszę o jeszcze jedną książkę o życiu tych wspaniałych kobiet

Sklepik z niespodzianką Bogusia.

Wydana w 2011 roku kolejna książka wyszła spod pióra uzdolnionej do pisania i tworzenia świetnych książek Katarzyny Michalak.
Pierwsza z książek z serii z kokardką z czerwoną kokardką opowiada historię pięknej przyjaźni między kobietami, które mimo różnicy wieku, zawodu,pozycji społecznej i doświadczeń świetnie się ze sobą dogadują. Tytułowa bohaterka Bogusia, młoda, śliczna dziewczyna. 26 letnia poszukiwaczka swojego miejsca na ziemi, swojej miłości. W wyniku kilku zrządzeń losu jej samolot z holandii ląduje nie w warszawie lecz w Szczecinie skąd dziewczyna postanawia do warszawy wrócić przez pomorze. Odnajduje małą miejscowość o nazwie Pogodna choć sama nie wie dlaczego się tam zatrzymała może ze względu na nazwę tej miejscowości. Przez kilka lat Pani mgr ogrodnictwa pracowała w Holandii w wybieraniu cebulek, za pieniądze tam zarobione chciała otworzyć kwiaciarnie w rodzinnej Warszawie. Los spłatał jej figla i zakochała się w pogodnej i pięknej kamieniczce Pana Jakuba gdzie otworzy swój Sklepik z niespodzianką. Bogusia jest kobieta wychowana w domu dwojga kochających się ludzi Kariny i Michała, mama ukochana przez swoich uczniów wykłada biologię w liceum a tata jest pilotem lotniczego pogotowia ratunkowego...
Moje serce skradł sklepik z niespodzianką....

wtorek, 24 lipca 2012

Sklepik z niespodzianką Adela

Wczoraj dokończyłam, pierwsza z książek z kokardka Katarzyny Michalak "Sklepik z niespodzianką. Bogusia" i poczułam niedosyt , mam mnóstwo wolnego czasu jak to po szpitalu i po operacji a najbliższy empik w Zielonej Górze:( i Adela z następnej części musiała jeszcze wczoraj zaczekać aż nabiorę sił,żeby po nią pojechać i kupić... A dziś taka miła niespodzianka, listonosz przyniósł w kopercie z listem poleconym Adelę z wydawnictwa , pachnącą drukiem, nową i jestem szczęśliwa. Wiecie mała rzecz a potrafi ucieszyć... Jeśli to sprawa Pani Katarzyny Michalak to z całego serca jej dziękuje:)

wtorek, 26 czerwca 2012

Wróżka

Kupiłam dziś lipcową WRÓŻKĘ szukając artykułu o Pani Katarzynie Michalak, autorka kilku świetnych książek "Poczekajki", "Rok w Poziomce" i najnowszej "Nadziei". Niestety nie znalazłam, muszę oszczędzać książki , bo cóż będę robić w szpitalu jak przeczytam wszystkie...:(
http://www.wrozka.com.pl/

środa, 20 czerwca 2012

Kraina lasów i jeziora







Tu jestem tu jest moje miejsce na ziemi... Tu mimo,że daleko od dużych miast, od kina, teatru marketów życia na wysokich obrotach czasem jest dobrze:)

wtorek, 19 czerwca 2012

Kocham Polskę za...

Kocham Polskę za...
Zachęcam do wzięcia udziału w akcji Samsung, żeby każdy napisała choć dwa słowa to złotówka dla dzieci z wiosek dziecięcych. Dajmy szanse dzieciom choć tak... oto adres żeby napisać te dwa słowa:
https://kochampolskeza.samsung.pl/?cid=ppc_google_Flaga_sem_20120430&gclid=CKLz8Kn02bACFQpj3wod6CoV0Q

czwartek, 14 czerwca 2012

"Nadzieja"

 Nadzieja Katarzyna Michalak
Katarzyna Michalak „ Nadzieja” ,

 seria z czarnym kotem 

tom 1,wydanie I, 

 wydawnictwo Termedia, 

rok wydania 2012 czerwiec, 

 ISBN: 978-83-62138-84-5, 

 liczba stron: 272.

Świeża pewnie bestsellerowa książka , świetnej pisarki, spod ręki której wyszła między innymi : "Poczekajka", "Rok w poziomce" (ukochana), "Powrót do poziomki", i wiele innych książek... Czasem mocno poszukiwanych przez czytelniczki.
Pierwsze wrażenie olśniewające,  piękna okładka przyciągająca wzrok, nie mogłabym się powstrzymać w księgarni żeby jej nie kupić. Dziękuję za piękną dedykację w książce!
Nadzieja jest tym co trzyma nas przy życiu, daje kopa i pewnie w trudnych chwilach jest lekiem na całe zło
Przeczytałam pierwsze dwa rozdziały wchłonęłam jak batonika czasem...


„ Nadzieja” po tytule niesie skrytą nadzieję na coś dobrego, niepewnego, zaskakującego. Coś co przytrzymuje nas przy życiu.
Przeczytałam prawie wszystkie książki Katarzyny Michalak, każda porusza wątek ludzkiego życia odkrywa te lepsze i gorsze strony.
         Książka Katarzyny Michalak „ Nadzieja” opowiada o losach dwójki głównych bohaterów  Liliany Borowej i Aleksieja Dragonowa. Dwa istnienia zupełnie odmienne od siebie, których wydarzenia połączyły tych dwoje od dzieciństwa na dobre i na złe. Liliane poznajemy jak szybkim krokiem idzie Mostem Poniatowskiego:
„… Przez chwilę coś szeptało w umyśle kobiety:
- Skacz. Skacz! Uwolnij się raz na zawsze!
Ale nie była na to gotowa. Jeszcze nie!...”
Staje nad Wisłą przy barierce i z torby wyrzuca laptop, karty kredytowe, paszport, telefon wszystko co ma chipy i może pomóc w lokalizacji miejsca jej pobytu. Kobieta jest na tyle przerażona, że stara się zatrzeć za sobą wszelkie ślady. Zmierza do najbezpieczniejszego miejsca w jakim kiedyś była do Nadziei, maleńkiej miejscowości i domku gdzieś w górach, gdzie trudno było się dostać i łatwo zabłądzić w lesie prowadzonym do domku, gdzie w czasach dzieciństwa miała swojego najlepszego przyjaciela i kochającą ja ciocię Aleksieja Anastazję. Podczas drogi przez Polskę w dalekie góry wspomina początki przyjaźni z Aleksiejem, od czasów gdy miała 6 lat a on był dwa lata starszy od niej. Sprowadziła pomoc dla rannego rosyjskiego sieroty z Czarnobyla. Liliana jąkała się od maleńkości, doprowadzając tym ojca do furii, potrząsał później dziewczynką krzycząc na nią, jeszcze gorzej było gdy zaczynała płakać. Lilka miała starszą przybraną siostrę Elżunię i macochę Marię, które nienawidziły Lilki od dnia kiedy sprowadziły się do domu Stacha Borowego. Lilka uciekała z domu, gdy ojciec, przybrana siostra bądź macocha  krzyczeli na nią, szła do lasu i pewnego dnia na jej drodze stanął koń, którego Lila uznała za jednorożca. Jednorożec miał jeźdźca, którego zrzucił z grzbietu, bo się przestraszył a Alek złamał nogę. Poprosił Lilkę aby ta sprowadziła pomoc dla niego. Dziewczynka uznała to za niezwykła misję , lecz jej wada gdy się denerwowała nasilała się jeszcze bardziej, więc gdy dobiegła do sołtysa nie potrafiła nic powiedzieć. Gdy w końcu zebrała się na tyle aby powiedzieć, że w lesie leży ranny chłopiec, syn Anastazji. Większym zainteresowaniem chłopcem przejęła się jego ciotka do której zaprowadził Lilkę sołtys. Od tego dnia Lilkę i Alka połączyła niezwykła więź, która jest dla nich ich przeznaczeniem i przekleństwem. Ich przyjaźń jest trudna, ale Alek jest jej jedynym, prawdziwym przyjacielem, istną ostoją w samotnym i trudnym dzieciństwie i późniejszym życiu Lilith. Nazywał ją Lilith, ciągnęło go do niej jak ćmę do ognia. 
         Katarzyna Michalak podjęła trudne tematy, o których nie mówi się czasem ludzie boją się pomyśleć. Tak trudno nam mówić o maltretowaniu, przemocy domowej fizycznej i psychicznej, jest przecież wiele odmian przemocy występujących w rodzinie. W powieści odnajdujemy także wątek narodowościowy w odniesieniu do Aleksieja i Cioci Anastazji jako Ruskich, z bardzo brutalną szczerością  autorka opisuje nienawiść jaka panowała pomiędzy Polakami a Rosjanami. „Nadzieja” opisuje problem samotności bardzo dokładnie od samotnego dziecka po samotnego dorosłego człowiek, opisując jak wiele złego może wyrządzić taka samotność. W powieści znajdujemy odpowiedz na pytanie co może przynieść samotność i brak uczuć.
Czytając książkę należy zaopatrzyć się w dużą ilość chusteczek higienicznych, ponieważ łzy czasem płyną niepohamowane. Tytułowa nadzieja powraca pewnego dnia w głównej bohaterce gdy spotyka swojego przyjaciela. Odnajduje w sobie pokłady czystej miłości najpiękniejszego uczucia oraz głęboką wiarę w nadzieję czyli wg słownika Języka Polskiego-możliwość spełnienia czegoś- to uczucie daje Lilce motywację i odwagę aby żyć. Miłość jaka łączy Lilkę i Aleksieja jest wsparta ich doświadczeniami, dojrzała i wsparta wspomnieniami z ich dzieciństwa i młodości. Miłość przy okazji daje mi poznać się z tej złej strony ich losy schodzą się i rozchodzą dają im spełnienie i przywołują łzy. Życie nie jest w tej książce tylko złe i smutne, jest także dobre i beztroskie. Oboje żyją tą nadzieją, że w tym biegu życia jaki każdy przeżywa kiedyś ich losy się złączą i będzie ich czas. 
Powieść czyta się lekko, napisana jest bardzo przystępnie. Czasem słowa, które opisują okrutne sytuacje są bardzo brutalne. Historia tych dwoje Lilith i Aleksieja jest dramatyczna, piękna, urzekająca i wyciśnie na pewno wiele łez i trudno się oderwać od książki. Książka nie jest monotoniczna, sytuacje następują w niej bardzo szybko, przez co ciekawość co będzie dalej nie pozwala odłożyć książki na bok. 
„Nadzieja” jest zupełnie inna od pozostałych książek Katarzyny Michalak. Potrafi wycisnąć ostatnią łzę z człowieka, płakać można nad szczęściem i nieszczęściem Lilki i Aleksieja. Przeżywamy z Lilką jej smutki i radości lata rozpusty i poniewierania, przeżywamy miłość do przyjaciela oraz stratę dziecka. Widzimy jej przemianę. Możemy również przeżywać dobre i złe chwile Aleksieja, poznać go jako mądrego chłopca i przystojnego mężczyznę. Na stronach książki serce rozpada się i składa na milion kawałków. Zakończenie jest zarazem smutne i radosne, życie traci Aleksiej ale pozostawia cząstkę siebie dla Lilki, maleńką istotkę i znów płyną łzy…