czwartek, 4 kwietnia 2013

Moja opinia o książce Katarzyny Michalak " Mistrz"

Wydawca : Wydawnictwo Filia
Data wydania 23 stycznia 2013
ISBN : 978-83-63622-05-3
Liczna stron : 312


 Zakupiłam książkę w dniu premiery, pojechałam po  nią 80 km do najbliższego Empiku. Szczerze nie było mi szkoda ani czasu ani pieniędzy tego dnia, choć później okazała się, co się okazało. Po raz kolejny nie będę wzbudzać burzy w szklance wody. Choć ową książkę mijałam dwa miesiące...
Znajomość z twórczością Kasi Michalak zaczęłam od "Rok w Poziomce", później serii Poczekajkowej, urzekła mnie "Nadzieja". Lecz ten post miał być o innej bardzo nowej książce Katarzyny Michalak.
"Mistrz" w swoich początkowych zamiarach miał być odpowiedzią na twórczość E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya" wg Blogowych zapisów K. Michalak. Oczywiście aby porównać obie książki postanowiłam przeczytać "Pięćdziesiąt twarzy Greya" cóż na najwyższej półce twórczości to owa książka chyba nie leżała -szczerze przyznam nie znam się na pisaniu i nikogo też ranić ani żadnej negatywnych emocji wzbudzać nie zamierzam PRZYZNAJE NIE ZNAM SIĘ NA PISANIU-pewnego dnia przeczytałam fragment Mistrza na blogu K.Michalak link o tu można poczytać. Kilka słów ode mnie na temat owego tworu... Nie wiem co to ma być masło maślane czy bułka z bananem... W tej książce o księżniczce nic nie wiedzącej - Sonii , książętach z ciemną gwiazdą w tle Bracia de Luca , Raul i Vincent, lodołamaczu Andżelice ( wszystko poprzez zrobienie FELLATINO Patrz "Pięćdziesiąt twarzy Greya") i przystojnym lekarzu, przyjacielu Raula , późniejszym księciu z bajki ala groźny jednooki pirat Paweł...
 W sumie to nie wiem jak to napisać sama książka mnie nie pociągnęła nawet Andżelika, która w sprawie pracy czy podjęcia wyzwania przychodzi w kusej sukience i BEZ BIELIZNY. Czy ona przychodzi do burdelu czy klubu nocnego w sprawie pracy. Rany tak wyuzdane dziewczyny chodzą po świecie czy tylko w wyobraźni pisarki biegają tacy ludzie ??  Więc Andżelika otrzymuje zadanie na jednego z braci De Luca, trudne zadanie ponieważ starszy z braci Raul żyjący w świecie idealnym w VillaRosa gdzie 360 dni w roku, otacza je piękne morze i złoty piasek na plaży, piękna wyspa na Cyprze.Przy szarej Warszawie w której Raul znajduje nic nie wiedzącą Sonię, która przypadkiem znajduje się  w ciemnym przejściu podziemnym w złym czasie w złym miejscu, nawet owa biedaczka nie wie jak cenny towar niesie w plecaczku( jak można nie zauważyć czegoś obcego w małym plecaczku ??) Zostaje osaczona w podziemnym przejściu wraz z jakimś facetem niby  kurierem, który zostaje zabrany wraz z Sonią, która potraktują później jak uciekającą zwierzynę i odstrzelą, nie dosłownie trafi ją wspaniały Raul celnie w ramię. Ktoś mi wytłumaczy jak ktoś kto kocha może strzelać do osoby którą kocha? Powinno być bardziej drastycznie do głowy i do piachu Maleńką wpakować. Może Raula do mafii włoskiej na nauki wysłać... Jest wątek miłosny nr 1 miłość kiełkująca Raul - Sonia i zaraz zaraz pojawia się wątek miłosny nr 2 Paweł - Sonia... 
Wróćmy do Andżeliki biednej niby przebiegłej i sprytnej, nie udaje się  znaleźć dojścia do Raula. Pewnego pięknego dnia nasza Panna bez bielizny spotyka w Stadninie koni młodszego z braci De Luca Vincenta... w tym fragmencie książki opadły mi ręce i wszystkie zmysły,  percepcje i wszystko co mogło.  Ich rozmowa jest dla mnie żałosna jak i robienie loda w krzakach w parku Vicentowi a później zadowalanie  Panny bez bieliźnianej paluszkiem podczas jazdy konnej... dobrze, ze jaj pięści całej nie wpakował do pochwy był by to fisting oralny (tu też E. L. James) . Nasza panna bez bielizny swoją doskonałą zdolność załatwiania sobie wszystkiego lodami lub ustami została szybko narzeczoną Vincenta. I jedyna droga oraz możliwością dostania się do VillaRosa. Niestety nie była jedyną kobietą w tej posiadłości miała rywalkę cnotliwą dziewice Sonię, która o dziwo swoją nie wiedzą zdobyła serce Raula i Pawła... możliwe żeby wyrzucić Andżelikę lub ubrać ją w majtki chociaż, Sonii dać więcej więcej punktów IQ, Raulowi i Vincentowi dać korepetycje u mafii z prawdziwego zdarzenia, pewnie książkę czytała bym ciekawiej.
Cóż pisać recenzji nie potrafię, lecz po tą książkę długo nie potrafiłam sięgnąć i długo czytałam, męczyła mnie tym nadmiarem scen jak z taniego erotyka, który mimo mojej bogatej wyobraźni nie potrafiłam sobie tych scen wyobrazić. .. Tutaj moja wyobraźnia polegała nawet przy wielkiej wierze w moja wyobraźnię mojego kolegi Giny... poddała się i krzyczała nie rań mnie!!  
Jestem rozczarowana ta książka nie wiem gdzie ja wcisnąć ni to kryminał,  ni erotyk, pod książkę przygodową nie mogłam podciągnąć. Rozczarowałam się książką to tylko moja opinia , każdy ma swoją. Drugi raz po nią nie sięgnę. Nikomu nie odradzam, czytałam wiele opinii miażdżących. Nadal mój światopogląd o tej książce szuka swojego miejsca. 

Chcesz krytykować, krytykuj z głową i rozsądkiem. Pokora i empatia to nie zupa z Azji ...

9 komentarzy:

  1. Kasia się zbulwersowała, a Pani Michalak zastrzegała, nie chcesz erotyka, nie lubisz, nie czytaj!!;)))
    No i po co Ci było znosić "widok" Andżeliki pozbawionej bielizny?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię erotyki ale jak są pikantne ;-) to jak z tym,, że kurwie majtki są niepotrzebne..Dobrze wiesz , że Andżelike bym wycięła poprostu nie znosze tego... Zostawiłam tylko swoją opinie a książki czytam od poczatku do końca nie tylko pierwsze sześć stron...

      Usuń
  2. jezuuuu... ja jednak jestem łagodna, a i tak plująca na dywan... TY, Kasiu, to już nie wiem, co na dywanie zostawiłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to coś jest spore co Zostawiłam:-) mój blog moje opinie a miałam napisać moje śmieci. Po tym co się wydarzyło nie będę lizusem . Tylko o swoim zdaniu pozostane nawet jak to kogoś uderzy mocniej bądź mniej

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Mnie się Mistrz podobał, może dlatego że wcześniej czytałam Greya , a styl Pani Katarzyny jest o niebo "przyjaźniejszy" czytelnikowi

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanuje Twoje zdanie, mi się nie podobał ci nie oznacza, że jakoś ktoś inny nie może mieć odmiennego zdania. Podobno oryginalne wydanie Greya jest lepsze niż nasza polska wersja. Dziękuję za odwiedziny i swoją opinie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przed chwilą wpisywałam się na blogu Agaaa006, bo też wstawiła recenzję tej samej książki. Uważam, że każdy ma prawo do własnych odczuć, do własnej opinii i jeżeli jest ona szczera, to może być i pieprzna. Niestety swojego zdania na jej temat nie mogę wyrazić, bo "Mistrza" nie czytałam, chociaż zakupiłam go zaraz po premierze.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam "Mistrza" w dniu premiery i też go omijałam szerokim łukiem jakoś też nie miałam długo o nim zdania po tym co się stało.... życie mnie nauczyło, że prawda jest najważniejsza i trzymanie się swojego zdania mimo iż gdyby książka była bardziej hmm no cóż czegoś mi w niej brakowało. Pozdrawiam serdecznie:-)

      Usuń